Przed epidemią, czyli w niebie pracy korporacyjnej

Praca zdalna to dla niektórych strefa komfortu, a dla innych – do niedawna jeszcze – wielka niewiadoma. Zwłaszcza tym, którzy przyzwyczajeni są do korporacyjnego nastroju wspomniane pojęcie wydawało się abstrakcją i ciekawostką, do partycypacji w której – często ku ich rozpaczy – zmusza nas obecna sytuacja wirusologiczna na świecie. Niestety, złość nic nie da – należy pogodzić się z faktem przejścia na model pracy zdalnej.

Czy jednak jest to aż takie złe, jak się to przedstawia?

Zanim ludzkość zaczęła toczyć nowa odmiana wirusa SARS, większość pracodawców pozwalała na pracę zdalną, jednak i nie odbierała jej z entuzjazmem. Wiele blogów firmowych z jednej strony chwali możliwość partycypacji zdalnej i podkreśla własną wyrozumiałość wobec pracowników, z drugiej grzmi jednak na zgubny jej wpływ względem zespołowych przedsięwzięć oraz życia społecznego, podkreślając przy tym, jak ważne jest uczestniczenie w całości tego modelu życia. Pomiędzy ładnymi formułami, podpowiedzianymi przez dział PR, w każdym z wpisów kryje się tu często jakaś forma korporacyjnego lęku – nie tylko o samą realizację zadań, ale i o to, czy związany z taką pracą styl życia nie jest zagrożony.

Czy jednak jest to tak wielki problem, jak przedstawiają to niektórzy? W tym wpisie postaram się Cię przekonać, że jest to coś wspaniałego.

Cyfrowe środowisko

Zdalne biuro to do pewnego stopnia przede wszystkim forma imitacji prawdziwego jego odpowiednika. Różne platformy kreują to względnie podobnie i w oparciu na realizacji zadań. To właśnie zdaje się być esencją home office. Dodatkowo mogą istnieć elementy gamifikacji – czyli statystyki informujące o tym, jaka jest nasza wydajność i czas kończenia projektów. Serwisy takie, jak Asana czy Bitrix24 mogą utworzyć harmonogram zadań i nie różni się to prawie wcale od pracy w biurze. Sococo i Remo są jeszcze ciekawszymi zjawiskami, gdyż za ich pomocą można zwizualizować całe biuro i w przypadku drugiego z nadmienionych możliwe jest połączenie serwisu z Google Docs czy innymi użytecznymi programami. Intrygujące jest posiadanie własnego pokoju, nawet, jeśli jest się tylko kolorową kulką, a owe biuro to zbitek pikseli. Najistotniejsze jest stworzenie wrażenia, że proces funkcjonuje na podobnych zasadach, co w zwykłym biurze.

Zrzut-ekranu-2020-12-16-o-11.04.18-768x637

Czas solistów i solistek

To jednak nie wszystko, ponieważ cała praca odbywa się w Twoim domu. Właśnie to jest dla wielu największym problemem, ponieważ brak poczucia kontroli niektórych wyraźnie rozleniwia. Warto mieć na uwadze to, że ten typ pracy wymaga znacznie większych zasobów dyscypliny i samokontroli. Zarówno nasz własny dom i komfort pracy w piżamie czy szlafroku może zdawać się dopingującym elementem, jednak dla części osób będzie on jedynie powodem braku motywacji. Tego właśnie obawiają się pracodawcy – dezintegracji stylu pracy i efektów tego na jej wyniki. Niestety, nie każdy pracownik potrafi się sam odpowiednio zdyscyplinować – większość z nas nie ma jednak w dzisiejszych czasach wyboru.

Pełnosprawni w pracy

Ważnym jest też, że owe cyfrowe biura to kapitalny sposób na wyrównanie szans pomiędzy osobami niepełnosprawnymi, a pełnosprawnymi, i dowodem na to, że można zwyczajnie zaufać pracownikowi mniej sprawnemu i pozwolić mu działać w milszym mu środowisku. Niestety nie każdy pracodawca respektuje niepełnosprawność w należyty sposób. Znaczna większość korporacji niestety oferuje skrócony dzień pracy jedynie tym, którzy przynależą do trzeciej grupy inwalidzkiej ignorując bardzo często osobisty charakter niepełnosprawności. Praca zdalna w wirtualnym biurze pomaga setkom osób, których ciała lub duch nie miały szczęścia być całkowicie zdrowe. Dzięki temu wzrasta pewność siebie takich jednostek i spada poziom ostracyzmu. Liczą się przecież wyniki pracy, a nie jej estetyka i lifestyle, prawda?

Tak, czy nie?

Czy wirtualne biuro to raj na ziemi? Wszystko zależy tu od tego, jak szybko chcemy stać się odpowiedzialni za własne działania i jak bardzo chcemy być samodzielni. Home office to przede wszystkim poczucie satysfakcji z własnej pracy. Niezwykle łatwe jest funkcjonowanie w środowisku sprzyjającym motywacji, ale zmotywowanie się samemu to całkiem oddzielna rzecz i sukces nie tylko na polu pracy, ale i osobistego rozwoju. Praca zdalna to przede wszystkim wyzwanie, którego trzeba się w dzisiejszych czasach podjąć.

Esencjonalnym pytaniem jest tu, czy bardziej zależy nam na efekcie pracy, czy na samym sposobie spędzania czasu, jakim jest praca. Czy naprawdę istotnym jest dla nas to, że wypełniamy zadania w eleganckich spodniach, a nie w piżamie? Czy naprawdę bardziej zależy nam na pracy w wymuszonym skupieniu wewnątrz swojego biurowego boksu zamiast na świadomym, mentalnym odizolowaniu się od miejsca, w którym później toczyć się będzie reszta naszego codziennego życia? To, jak podnieść produktywność podczas pracy z domu jest materiałem na oddzielny wpis, jednak pamiętać tu należy cały czas o jednym, kluczowym pytaniu: na czym tak naprawdę zależy nam najmocniej, gdy pracujemy?